MUCHY PIEC PO WPÓL LYRICS
To nie jest ważne, nie, to nieważne
To takie nieważne, nie, to nieważne
Spotykam cię na klatce, tak na klatce
To może do mnie wpadniesz, no może wpadniesz?
To kiedy do mnie wpadniesz, no kiedy wpadniesz?
Mijamy się na klatce, tak na klatce
I tylko sufit dzieli nas
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan, że z perspektywy podłogi wysyłam znak
I tylko sufit dzieli nas
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan, że z perspektywy podłogi wysyłam znak
To nielegalne, tak, nielegalne,
Mało legalne, nie całkiem legalne
Mieszkamy już nawzajem, tak nazwajem
Jesteśmy nielegalni, tak nielegalni
Czasem legalni, bo czasem mieszkamy
Ty u mnie, ja u ciebie, i na zmianę
I tylko sufit dzieli nas
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan, że z perspektywy podłogi wysyłam znak
I tylko sufit dzieli nas
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan, że z perspektywy podłogi wysyłam znak
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan
Dotykam sedna spraw
Ma to do siebie ten stan
MUCHY PIEC PO WPÓL lyrics are property and copyright of their owners and are provided for educational purposes and personal use only.